Relacja: Świąteczna Bazylea, czyli tanie weekendowe loty w praktyce

LOTYHOTELPAKIETYAUTOUBEZPIECZENIE

Pamiętacie, gdy 5 października poinformowaliśmy Was o super tanich lotach z Londynu Stansted do Bazylei w Szwajcarii za 9.99 GBP w jedną stronę? My także skusiliśmy się na tanie loty i wybraliśmy się na grudniowy weekend w poszukiwaniu szwajcarskich przysmaków na odbywającym się w tym okresie jarmarku świątecznym. Zapraszamy na krótką relację z Bazylei! Zobacz jak aktywnie spędzić można weekend za naprawdę niewielkie pieniądze.

6 grudnia wczesnym rankiem wystartowaliśmy z lotniska Stansted. Tak, to był bardzo wczesny poranek, ale takie to już uroki taniego latania. Po niespełna 1,5 godzinnym locie lądujemy na lotnisku we Francji. Bazylea położona jest u styku granic Francji i Niemiec, a sama nazwa portu lotniczego nosi nazwę Port lotniczy EuroAirport Bazylea-Miluza-Fryburg, czyli zbitka większych nazw miejscowości każdego z państw otaczających lotnisko.

P1070050

Port lotniczy podzielony jest na dwie części: Francuską i Szwajcarską, a z jednej części do drugiej przejść można tylko w wyznaczonej strefie w hali odlotów. Z portu lotniczego do centrum Bazylei dostać się można dedykowanym autobusem linii 50, lub skorzystać z autobusu transferowego po stronie francuskiej, który dowiezie nas do stacji kolejowej w St Louis.

My wybraliśmy nieco inną opcję i wybraliśmy nocleg w budżetowym hotelu F1 znajdującym się nieopodal lotniska. Koszt jednej nocy dla dwóch osób wyniósł nas 31 EUR, czyli dwa razy mniej niż noclegi po stronie Szwajcarskiej, a i do lotniska blisko.

Do hotelu w St Louis dojść można pieszo, a cały trip nie zajmuje nam nie więcej niż 20 minut. Po odstawieniu bagaży pędzimy na pobliski dworzec kolejowy w St Louis Chaissee skąd łapiemy pociąg do centrum Bazylei. Na peronie odnajdujemy automat i kupujemy bilety nie w tej taryfie co trzeba… Niestety, ale we Francji ciężko o język angielski i gdy z francuskim jest się na bakier to łatwo o pomyłki. Kupujemy drugą porcję prawidłowych biletów i wsiadamy w pociąg.

Po przyjeździe do Bazylei kierujemy się do wyjścia przez francuską halę przyjazdów, która podobnie jak na lotnisku oddzielona jest od części szwajcarskiej. Z tą jednak różnicą, że opuszczone budki celników jak i hala przypominają lata 80-te.

Jest prawie 13:00, opuszczamy teren dworca kolejowego i kierujemy się w stronę centrum. Przed dworcem kolejowym znajdziemy dworzec tramwajowy, z którego dotrzeć możecie w każde miejsce w mieście jak i do granic pobliskiej Francji czy Niemiec. Stąd także dotrzeć możecie linią 50 na lotnisko EuroAirport.

P1060802P1060820 P1060821

Już po kilku minutach spaceru docieramy jednego z placów z rozstawionymi świątecznymi budkami. Jarmarki świąteczne są bardzo popularne wśród miejscowych i turystów, a wśród tłumu i wąskich uliczek ciężko o swobodę w poruszaniu się. Na stoiskach znaleźć możemy praktycznie wszystko. Począwszy do ciepłych ubrań, świątecznych dekoracji, światełek, na jedzeniu skończywszy. Cała otoczka drewnianych domków i unoszących się armoatów ze smażonych i gotowanych potraw tworzy magiczny świąteczny klimat, a nieodzownym elementem niemal każdego jest kubek z grzanym szwajcarskim czerwonym winem.

P1060842 P1060845 P1060848

Opuszczamy pierwszy z jarmarkowych placów i mostem Wettsteinbrücke udajemy się na drugą stronę miasta, którą oddziela jedna z najdłuższych rzek w Europie – Ren. Swój bieg zaczyna ona w Alpach Szwajcarskich, a kończy w Morzu Północnym w okolicach Rotterdamu w Holandii.

Po drugiej stronie z promenady podziwiać można panoramę miasta z charakterystycznym elementem miasta jakim jest bazylejska katedra (Basler Münster). 

P1060872 P1060893 P1060898 P1060906

Dojdziemy i do niej już za chwilę tuż po przejściu kolejnego mostu nad Renem. Mieści się ona na placu „Munster”, do którego prowadzi między innymi piesza uliczka Rheinsprung z budynkami z 1500-nego roku. Na placu z ketdrą odnajdujemy kolejny świąteczny jarmark.

P1060933

P1060932

P1060944

P1060947

P1060952

P1060954

P1060958

P1060962

Opuszczamy Munsterplatz i kierujemy się świątecznie ozdobionymi ulicami w stronę kolejnego punktu, który chcieliśmy odwiedzić, czyli budynku ratusza, wybudowanego dobre 500 lat temu. Duży plac przed ratuszem zdobi imponujących rozmiarów choinka, wraz z równie imponującą ilością światełek.

P1060978

P1070012

Dzień chyli się ku końcowi, więc spokojnym krokiem wracamy w stronę dworca kolejowego.

P1070025

P1070030

Na jednej z ulic mijamy szwajcarów, organizujących bardzo fajną akcję, w której uczestnicy rozdawali.. możliwość przytulenia się. Każdy może skorzystać z darmowego „hughsa” do drugiej osoby. Akcja z pozoru banalna, ale dająca mnóstwo radości i uśmiechu zarówno dla dzieciaków jak i osób starszych 🙂

P1070033

P1070035

Docieramy na dworzec skąd udajemy się w stronę naszego lotniskowego hotelu. Po drodze wysiadamy na głównej stacji w St. Louis, celem odzyskania pieniędzy za bilety zakupione w złej taryfie w automacie. Pełni obaw o problemy w komunikacji udajemy się do kasy, gdzie ku naszemu zdziwieniu Pani kasjerka bardzo biegle posługuje się angielskim i bez problemu otrzymujemy zwrot pieniędzy za bilety 🙂

Kolejnym pociągiem docieramy o jedną stację dalej i pędziemy do hotelu, po drodze wskazując zabłąkanym turystom drogę na lotnisko.

O poranku w mniej niż 15 minut docieramy do hali lotniska, na którym ponownie możemy wybrać sobie francuską lub szwajcarską wersję kontroli bezpieczeństwa. Wybieramy francuzów 🙂

Na lotnisko w Londynie Stansted docieramy 7-go grudnia, 15 minut przed planowanym przylotem, tym samym kończąc nasz krótki dwudniowy weekend w Bazylei.

Jak sami widzicie, wcale nie potrzeba dużych pieniędzy, aby atrakcyjnie spędzić weekend z dala od domu. Na przeloty przypomnijmy wydaliśmy 20 GBP każdy, a za hotel na miejscu zapłaciliśmy około 14 GBP za osobę. Doliczając do tego koszty transportu koleją na miejscu, oraz przekąski i napoje w kwocie około 20 GBP każdy uzyskamy całkiem przyjazną dla kieszeni sumę niecałych 60 funtów za cały wyjazd za osobę.