Podobno idealny hosting nie istnieje. A my go właśnie znaleźliśmy

Podróżnik 16 maja 2022
Zaktualizowano 2022/06/02 at 6:21 PM
LOTYHOTELPAKIETYAUTOUBEZPIECZENIE

I choć na pierwszy rzut oka tytuł brzmieć może jak reklama lub artykuł sponsorowany to zapewniam – nie jest ani jednym ani drugim. Postanowiłem na tutejszych, skromnych łamach podzielić się z wami historią działania naszego serwisu od kuchni. Działa on obecnie jak nigdy dotąd, a wszystko to dzięki odkryciu polskiej firmy hostingowej dhosting i ich jedynej w swoim rodzaju usługi skalowania zasobów.

Dla nikogo chyba nie będzie zaskoczeniem, że do poprawnego działania każdej strony internetowej niezbędna jest domena i oczywiście serwer, na którym umieszczamy swoje pliki.

Przez blisko 10 już lat funkcjonowania strony przeszliśmy przez kilka firm hostingowych i to zarówno brytyjskich jak i polskich. Każdy hosting jest inny, każdy z nich oferuje zróżnicowaną ofertę pod kątem ceny jak i parametrów. Wszystko wygląda względnie dobrze dopóki prowadzona strona mieści się w limitach zakupionego planu – czyli np. pojemności, pamięci RAM, czy tzw. limitów bezpieczeństwa – a na nie wpływ mają już różne czynniki takie jak popularność strony, wtyczki WordPressa i ich ilość, czy nawet szablon, który odpowiedzialny jest za wygląd.

I to właśnie te ostatnie – limity bezpieczeństwa okazały się prawdziwą zmorą ostatniego roku funkcjonowania naszej strony. Przekraczanie limitów z powodu wzrastającej popularności objawiało się długim ładowaniem treści lub krótkim komunikatem w postaci kodu błędu 508. W praktyce serwis cyklicznie znikał z sieci na dobre 10 – 15 minut – nawet kilka razy dziennie.

Rozwiązaniem tego uporczywego problemu było przejście na kolejny, wyższy i droższy plan u poprzedniego hostingodawcy, co wcale nie gwarantowało pełnej stabilności lub nawet w ostateczności przejście na serwer VPS lub dedykowany co wiązałoby się naprawdę wysokimi kosztami utrzymania.

W poszukiwaniach alternatywy natrafiliśmy na dhosting, który już na pierwszy rzut oka wyróżniał się prostą ofertą w postaci tylko jednego planu oferując aż 50 GB przestrzeni dyskowej, 2 GB pamięci RAM i 1 GHz CPU. Ale co najważniejsze, dhostingowcy mają coś czego nie ma nikt inny – automatyczne skalowanie zasobów, czyli usługę, która pobiera dodatkową opłatę w przypadku przekroczenia zasobów pamięci RAM lub CPU. Ale od razu zaznaczę – dodatkowa opłata to naprawdę znikome koszty, o których już za chwilę.

Decyzja migracji do dhostingu była najlepszą decyzją naszych ostatnich 10 lat. Dlaczego? Powodów jest kilka.

Na sam początek pozytywne wrażenie zrobił panel administracyjny, nazywany tutaj dPanelem. Tak czytelnie, nowocześnie, przejrzyście i zwyczajnie ładnie nie było do tej pory u nikogo. Nareszcie też statystyki zużycia RAM czy CPU prezentowane są tak jak należy – poprzez czytelne wykresy z podziałem na godzinę, dzień lub ostatni tydzień.

Kolejnym pozytywnym zaskoczeniem okazała się procedura migracji, czyli przeprowadzka plików pomiędzy serwerami. Pełna procedura od momentu wypełnienia formularza chęci migracji po wiadomość o jej zakończeniu nie zajęła nawet 12 godzin, a dodam, że migrowało blisko 17 GB danych. Usługa była oczywiście bezpłatna a drobne błędy wynalezione po procesie migracji poprawione zostały w ciągu godziny od zgłoszenia.

Po migracji i zmianie DNS domeny na nowy serwer pierwsze co zwróciło moją uwagę to czas odpowiedzi serwera ze skokowych, średnich 3000ms (poprzedni hostingodawca) na stabilne 500ms (dhosting). Różnicę idealnie pokazuje poniższy wykres z monitora dostępności strony (mniej więcej od 3:00 rozpoczęła się propagacja DNS na IP dhostingu).

Zdecydowanej poprawie uległa nie tylko prędkość całego serwisu, co zauważyli również stali czytelnicy ale także szybkość ładowania się panelu administracyjnego WordPressa. Poprawił się komfort pracy podczas tworzenia i edycji postów, czy prędkość przesyłania plików graficznych na serwer. Jednym słowem, wszystko zaczęło działać naprawdę szybko. Do eksperta w tej dziedzinie mi bardzo daleko, jednak wydaje się, że LiteSpeed używany przez serwery dhostingu jest naprawdę szybszy od wszechobecnego Apache, z którego również korzystał nasz poprzedni hostingodawca.

Jednak to co najlepsze i to z czego dhosting może być naprawdę z siebie dumny to jedyna w swoim rodzaju usługa automatycznego skalowanie zasobów. Od momentu migracji (na ten moment będzie to blisko 30 dni) monitor dostępności, który sprawdza dostępność strony co 5 min, o niedostępności strony nie zaalarmował ani razu.

Tak jak wspomniałem na początku, przekraczanie parametrów bezpieczeństwa w przypadku poprzedniego hostingu było prawdziwą udręką. Tutaj pomimo przekroczeń obciążenia procesora, którego limit w podstawowym wariancie wynosi 1 GHz strona pozostaje w 100% stabilna i dostępna. Wszystko dzięki usłudze Elastycznego Web Hostingu.

Usługa EWH nalicza opłaty za przekroczenia zasobów – w przypadku powyższej grafiki płacimy za wszystko powyżej czerwonej linii. Ile? Powyższy wykres dotyczy naszych przekroczeń w skali ostatniego tygodnia. W skali miesiąca, bo tyle mniej więcej mija od przejścia do dhostingu „skasowani” zostaliśmy extra na blisko… 1 zł.

Poniżej zrzut ekranu z salda (pierwotnie wynosiło 45 zł – 40 zł z własnego doładowania i 5 zł darmowego doładowania na start przy zakładaniu konta). Rzec by można, że spokój od problemów kupiliśmy sobie za złotówkę miesięcznie.

Przyznam, że z początku z dystansem i niedowierzaniem spoglądałem na ofertę dhostingu uznając, że wygląda to jakoś za dobrze, że gdzieś musi być haczyk. Miesięczne doświadczenie na nowym serwerze pokazuje jednak, że naprawdę go nie ma. W praktyce wszystko funkcjonuje tak jak w opisanej i prezentowanej ofercie.

Decyzja o migracji istniejących stron pomiędzy serwerami nigdy nie jest prosta. Często z nią zwlekamy, bo działają tu czynniki przyzwyczajenia a głowę zaplątają myśli, a jakoś to będzie, zoptymalizowałem co trzeba, jutro się poprawi… Zniechęca też procedura propagacji DNS domeny, która trwać może nawet 48 godzin, czyniąc do tego czasu serwis niedostępnym dla mniejszej lub większej grupy osób dla nowych treści.

Pomimo tych wątpliwości zdecydowanie warto. Powtórzę się – decyzja o migracji była najlepszą w naszej 10-letniej historii prowadzenia strony. dhosting tworzą ludzie z pasją, doskonałą wiedzą i energią do działania. Stworzyli też produkt, który idealnie wpasowuje się w potrzeby średniej wielkości stron internetowych. Zapewniam, że dzięki nim, tak jak my – odkryjecie zupełnie nową jakość funkcjonowania waszych projektów w sieci.

Jeśli nasza historia przekonała was do zmiany usługodawcy hostingu, u którego borykacie się podobnymi problemami lub dopiero zaczynacie swoją przygodę w sieci i chcielibyście skorzystać z oferty dhosting.pl to polecamy również nasz link partnerski. Dzięki niemu uzyskacie maksymalne, 25% rabatu na start. Rabat naliczy się automatycznie w koszyku. Nie zarobimy na tym prowizji – zrzekliśmy się z niej na rzecz maksymalnej puli rabatu do wykorzystania przez nowych użytkowników.

Bo zachęcamy, bo polecamy. Bo są po prostu świetni.

PORÓWNAJ I OSZCZĘDŹ NA PODRÓŻACH

SPRAWDŹ OKAZJE ZE SWOJEGO REGIONU